poniedziałek, 10 listopada 2008

Black Betty

Od samego początku założyłem, że będę pisał dwa rodzaje notek. Jedne w formie felietonowej, jakie mieliście okazję przeczytać dotychczas i drugie w typie pamiętnikowej w stylu ‘facet mnie rzucił’ czy ‘mam dziwną narośli na n-tym palcu 6 nogi’. To będzie ten drugi typ.

Mój tydzień tak naprawdę zbaczał się dopiero w środę. Impreza drugiego roku zarządzania. Tak naprawdę nic wielkiego. Do godziny 23 było niewiele ludzi a jak już się zwalili to połowa była zbyt pijana by się bawić. Nie żeby to im w czymś przeszkadzało, na parkiecie był taki ścisk, że nawet gdybym wrzucił tam parę trupów to i tak by podrygiwali i tańczyli.
No i jedna dziewczyna próbowała mnie nawet poderwać. Pominę to, że był pijana i wyglądała jak ‘mama Stiflera’ z amercian Pie 20 lat wcześniej i 20 kg później. Oczywiście w swej subtelności rozegrałem to po mistrzowsku. Stoimy, ona chce zacząć już jakoś rozmowę, słyszę, że na dole zaczyna lecieć ‘będę brał cie w aucie’. Koniec końców wyszło na to, że spytałem ją czy poleci na samochód, gdy się spytała czy uważam ją za taką pustą poczyniłem swoją najbardziej inteligentną minę i spytałem z namaszczeniem ‘Eeee?’. Potem widziałem jak największy frajer na uczelni próbował wykorzystać jej ‘niedyspozycję’. Cóż, każdy orze jak może. Nom, to była środa.

Czwartek za to spędziłem w jednym z bardziej dresiarksich klubów w Poznaniu. Jedyny plus w tym to tylko to, że w takich klubach dziewczyny prawie chodzą z biustami na wierzchu a tyłkami pod brodą. Serio, na pornosach to może wygląda dobrze ale w rzeczywistości to z tym bywa różnie. Ale na imprezę poszedłem z koleżanką (która jeden z lepszych biustów jakie widziałem w życiu) i jej ekipą. Mniej więcej zakończyło się na tym, że ona i jej druga koleżanka tańczyły dla mnie i kumpla przed lożą. Może to nie był ‘lap dance’ ale co tam.

Piątek to był film a potem klub. Nie polecam ‘Nocnego pociągu z mięsem’ nikomu, nawet jeśli ktoś lubi takie filmy. Poszedłem na niego z nastawieniem, że nie mam nadziei więc się nie zawiodę. I się nie zawiodłem. Pośmiałem się z głupoty reżysera, infantylności scenarzysty i z niejakości kreacji aktorskiej. Ale hej! Czego można się spodziewać po ‘Nocnym pociągu z mięsem’? Mogliśmy iść na ‘Bliznę 3D’ ale wolałem nie, bo jeszcze bym miał nadzieję.

Sobota. Uch, to już była impreza która nadwątliła moją cierpliwość. Nazwanie schudnięcia dziewczyny o parę kilo ‘metamorfozą’ i pytania się wszystkich dokoła ‘prawda, że wyładniała’ dostaje się na mojej ‘Bullshit List’ około 7 punktów. Prawda, pozbycie się odgłosu klaskających pośladków przy siadaniu jest miła odmianą, ale nie na tyle wielką bym wiwatował i dziękował wszystkim za ‘reklamę’ i wspieranie jej. Zmiana opakowania i nachalny marketing znane są nie od dziś i od dawna są oklepane.
Na dodatek próbowanie usadzenia jej z każdym facetem i rozmowa o jej problemach sercowych z każdym który będzie na tyle głupi by posłuchać nie świadczy zbyt dobrze o niej.
To była impreza urodzinowa koleżanki. Tylko patrząc po tematach można było stwierdzić, że, była ona gościem drugiej kategorii. I czerpała straszną frajdę z dręczenia mnie.

Wynikiem tego wszystkiego jest to, że jestem zmęczony i strasznie rozkojarzony. Nawet pisanie mi nie wychodzi.

Brak komentarzy: