Miłość jeż rzeczą dziwną. Jednych nakłania do zdobywania najwyższych szczytów, a inni po prostu dźgają swoją dziewczynę i dziecko. Heh, funny.
Mój kolega informatyk powiedział mi kiedyś tak: „Z miłością to jest tak, faceci ją nadpisują, a kobiety za każdym razem tworzą nowy plik”. Znaczy to tyle, że facet o starych uniesieniach nie zapomina a kobieta pamięta tylko o nowych.
I tak jeszcze w nawiązaniu do poprzedniej notki: to właśnie dlatego facet jak zaliczy 10 kobiet jest nazywany zdobywcą. A kobieta, która zaliczy 10 facetów to po prostu dziwka. No co? Ona nawet nie musi się starać!
To zabawne jak spotykasz swoją miłość z podstawówki, taki ładny wyidealizowany obrazek słodkiej dziewczynki, który nigdy nie chciał iść z tobą do kina, a ona ma zęby w takim stanie jakby po szkole obgryzała pręty na budowie. To jest dopiero lekarstwo na zawody miłosne. Powinniśmy to sprzedawać: „Złamane serce? Laska doprowadziła cię do depresji? Zobacz jak będzie wyglądała za parę lat i ciesz się, że ci się nie udało!” (na serio było mi żal jej chłopaka; ‘Kochanie, inaczej smakujesz. Nowy odkamieniacz?’). Sam bym to polecił paru kumplom. Straszne z nich mazgaje przez tą ‘nieudaną miłość’.
I nie, nigdy nie przechodziłem przez żadne depresje albo łezki przez to, że jakaś dziewczyna mnie nie chciała, uznawałem po prostu, że mam pecha.
I czasem nadchodzi cios z drugiej strony. Dziewczyna która podkochiwała się w tobie parę lat temu zmieniała się w prawdziwego lachona. I kiedy dostajesz jej aktualne zdjęcia z Anglii twoją pierwszą reakcją jest ślinienie się, a dopiero potem depresja. I na to też mam lekarstwo! Mam wielką nadzieję, że znajdzie sobie tam chłopaka i wróci z nim do Polski. Mam nadzieję, że będzie nazywał się Bobo, będzie miał dwa metry, 200kg wagi i będzie czarny!
Ale serio, jak mogłem to tak spieprzyć?! Co z tego, że nienawidziłem z nią rozmawiać?! Co z tego, że bywała strasznie irytująca?! To ciało! Przecież wcale nie musieliśmy rozmawiać, a przynajmniej ona… Cóż, mówi się trudno.
Tak to już jest. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu.
I tak, jestem na tyle płytki i zepsuty, że powierzchowność ma dla mnie wielkie znaczenie. Ba, powiem nawet więcej, ma WIELKIE znaczenie. Wolę klepać coś jędrnego i szczupłego niż ślizgać się po tłustym i parchatym. Bez obrazy dla tych co lubią. Zboczenia są różne… przepraszam ‘gusta’ są różne.
środa, 22 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz